„ODWILŻ”
Ostatnie miesiące nie przysporzyły większości z nas zbyt dobrych informacji. Czas dla branży stanął w miejscu a wszystkie Wasze plany wyjazdowe spaliły się w mgnieniu oka. Od wczesnej wiosny zamierzaliśmy być dla Was w Hamacie, jednak zdarzyło się coś zupełnie nieoczekiwanego. Mamy dla Was jednak świetne informacje! Już niebawem będziemy dostępni na rodzimym spocie – na półwyspie helskim, prowadząc szkolenia w Jastarni
Zatem, co zrobić by rozpocząć przygodę z kitem i cieszyć każdym zejściem na wodę? Wystarczy trochę chęci!
Niezależnie gdzie wybierzesz się z nami na kite’a, niezbędnych będzie kilka punktów przygotowawczych, przez które należy przejdziemy, by zaoszczędzić sobie nieoczekiwanych niespodzianek.
Chcąc zacząć przygodę z kitesurfingiem, prawie każdy przyszły kajciarz zadaje sobie szereg pytań próbując przełożyć niektóre z nich na swój sposób myślenia. Jedną z najczęstszych obaw jest strach przed tym, że mnie: a) pociągnie b) poszarpie c) przewróci d) zjedzą mnie rekiny. Co do ostatniego raczej niemożliwe, co częściej można zastąpić odpowiednim przygotowaniem psycho- fizycznym, które jest bardzo ważne przy rozpoczęciu przygody z kitem jak i na dalszych etapach. Co do poprzednich podpunktów: wrócimy do nich w odpowiednim czasie. Kitesurfing jest sportem i należy go w tej kategorii traktować. Tak jak każdy sport rządzi się swoimi prawami i ma wierne grono fanów, ale też czarnych plam – nie wszyscy są tak przykładni jak my 😉 Sporty wodne to dynamiczna gałąź, na której kołysze się całe ciało i całkiem sporo mięśni biorących udział w tym miłym dla oka spektaklu setek latawców na wodzie. Większość z Was ma predyspozycje do zostania szczęśliwym samodzielnych kitesurferem, który nie będzie miał od dnia rozpoczęcia kursu innych potrzeb jak tylko polatać. Większość z Was potrafi zrobić kilkanaście przysiadów, brzuszków, pompek. Zdecydowana większość zacznie się przygotowywać do kajta właśnie w taki właśnie sposób – zwiększając swoją zdolność fizyczną zdecydowanie wcześniej niż w dniu wyjazdu. To ważne, by mieć podstawy i zaangażować się nie tylko w wybór kursu, ale też w siebie i poczucie własnego ciała. Oczywiście nie chodzi o to, by solidnie przypakować i biegać maratony (chociaż to już prawie niebo) – wystarczy nie mieć większej zadyszki Spacery, rower, podstawowe ćwiczenia, rozciąganie i dbanie o siebie powinny zupełnie wystarczyć. Mały brzuszek, jakaś fałdka, trochę za wiele gdzieś… tam i gdzieś tu… to nie przeszkodzi! Uwierzcie nam! A zmiany na lepsze nastąpią prawie same! Kitesurfing jak wiadomo bezpośrednio kontaktuje się z wodą, a która jak znowu chodzą dobrze znane pogłoski: „wyciąga”. Tak. Wyciąga trochę więcej energii i ciepła niż inne sporty, co skutkuje niekiedy większym zmęczeniem. Dlatego ważnym jest, by zadbać również o odpowiednią kaloryczność posiłków oraz witaminki i minerały. Powszechnie wiadomo co szkodzi, co pomaga, co zapobiega itp….więc zadbajcie! O siebie i swoje ciało, jak tylko potraficie, a wszystko przyjdzie z czasem i zobaczycie poprawę jakości swoich chwil. To stwierdzone i przebadane na setkach surferów świata: poprzez kontakt z tym sportem wyrabiają normę endorfin za innych Teraz już wiecie co macie robić!
0 komentarze/y