Syndrom „braku” cz.2
Będąc akurat przypadkiem na naszej stronie pewnie masz już jakieś doświadczenia związane z kitesurfingiem, czy to pośrednio czy też bezpośrednio. A jeśli nie, to masz chwilę na zastanowienie się, do której grupy wiatroholików możesz się zapisać. Ilość miejsc nieograniczona.
Wracając do niedosytu, który wyciska piętno na każdym uczestniku kite’owych przygód – jest on nośnikiem dużo bardziej przyjemnych odczuć niż chwilowy zanik wiatru. Sytuacja przedstawiona powyżej należy do niezmiernie rzadkich, z którymi przyjdzie Ci się zmierzyć, jeśli zostaniesz z nami na dłużej.
Jest to pewne ryzyko, które ponoszą wszyscy Ci, którzy z własnej woli wybierają to cieszące każdy kąt duszy i ciała hobby. Jeśli zaczynasz właśnie przygodę z kitesurfingiem, to miej świadomość, że każda minuta spędzona z latawcem będzie budowała coraz większe potrzeby tych potrzeb i tak w kółko.
Brzmi jak żart, ale to prawda, która ma dużo większą wartość niż chwilowy trening na wodzie, moment oderwania od codzienności czy też ucieczka od stałego lądu. W rzeczywistości mieści się w tym wszystko o czym mowa, i to, o czym się nie mówi.
Kitesurfing, to styl życia. To kreacja, którą wkłada się nie tylko jadąc na urlop, wakacje, weekend. To całość obecna w wielu sferach Twojej głowy i ciała. Kiedy raz się spróbuje to trudno przestać. Jest jak uzależnienie? Też. Jak wolność? Tak. Jak zapomnienie? Tak.
0 komentarze/y